Od najmłodszych lat uczymy się, jak „powinniśmy” zachowywać się wobec własnego ciała. Co wypada, czego nie wypada, co można pokazać, a co należy ukryć. Z czasem te komunikaty mogą zamienić się we wstyd, napięcie i dystans do własnego ciała.
A przecież ciało jest pierwszym miejscem, w którym doświadczamy świata.
Przyjemność nie jest czymś, czego trzeba się wstydzić
Przyjemność może być prostym doświadczeniem obecności. Ciepło, oddech, miękkość, rozluźnienie, spokojny dotyk – wszystko to może przypominać nam, że ciało nie jest tylko czymś, co trzeba kontrolować i oceniać.
Umiejętność przyjmowania przyjemności wymaga jednak poczucia bezpieczeństwa. Nie chodzi o przekraczanie własnych granic, ale o możliwość powiedzenia „tak”, „nie”, „jeszcze” albo „stop” i poczucie, że każda z tych odpowiedzi jest w porządku.
Wstyd często mieszka w ciele
Wstyd nie zawsze pojawia się w słowach. Czasami jest to napięcie ramion, unikanie kontaktu wzrokowego, chęć zakrycia się albo trudność w przyjmowaniu komplementu czy dotyku.
Świadoma praca z ciałem może być przestrzenią, w której powoli uczymy się zauważać te reakcje bez oceniania ich.
Nie trzeba niczego udowadniać. Nie trzeba wyglądać w określony sposó